Tomasz Stopka – wywiad

Tomasz Stopka - wywiad

Trzecim gościem w naszej serii wywiadów na blogu SEOHeroes jest Tomasz Stopka. Tomka możecie kojarzyć m.in. z serwisu WhitePress czy agencji reklamowej SEMURAI. Dziękujemy za chęć współpracy przy wywiadzie 🙂 Zacznijmy może standardowo, czyli od kliku słów o Tobie i Twojej aktywności w branży marketingu.

Przyjemność po mojej stronie! Nie wiem czym zasłużyłem sobie na wyróżnienie w postaci wywiadu jak mam być szczery. Daleko mi chyba, do bycia ekspertem w dziedzinie SEO, ale nie mówię – mocno staram się znać odpowiedź na każde pytanie! A co u mnie? Właśnie skończyliśmy wraz z Whitepress ważny etap życia Nowej Koncepcji SEO przenosząc projekt w stan zmniejszonej aktywności (trochę na rzecz influencer.pl). Rozwijam teraz mocno moją prywatną działalność SEMURAI. W sumie, to chyba nie nazwałbym jej “agencją reklamową”. Staram się ze swoimi działaniami iść w nieco innym kierunku niż większość to znaczy – zawężać działania. Dobrze czuję się w kwestii pomocy prezentowanej w postaci analiz, audytów czy… szkoleń. Do link buildingu potrzebny jest obecnie niezły madafaker, który zrobi robotę dobrze i bezpiecznie (w dłuższej perspektywie czasu). Nigdy nie ukrywałem, że link building to nie jest moja mocna strona.

Po za tym, przywracamy do życia razem z Karolem Dziedzicem najbardziej (nie)poważną imprezę marketingową jaka chyba miała miejsce – Hangout on Air. Mamy już 3 świetne osoby, które powiedzą coś na prawdę ciekawego, termin wydarzenia i masę pomysłów na przyszłość. Po za tym we wrześniu lecimy dalej ze szkoleniami w ramach NKS. Parę fajnych i zaskakujących nawet mnie tematów się wykluwa. Ale to kwestia niedalekiej przyszłości.

Miałeś okazję optymalizować wiele stron wliczając w to większe portale i serwisy. Z jakim najczęściej błędem (oczywiście pod kątem SEO) spotykałeś się w trakcie analizowania witryn internetowych?

Pierwsze co mi się nasuwa na myśl to “linkowanie wewnętrzne”. Przygotowanie meta znaczników też zazwyczaj leży. Największym jednak problemem według mnie jest linkowanie wewnętrzne. I co ciekawe – w mojej opinii – ten problem to nie przyczyna a skutek.
Czego skutek? Budowania stron internetowych w oparciu o utarte schematy, które niekoniecznie będą działać na naszej stronie prawidłowo.
Przykładowo, posiadanie one-page’a, na którym to znajdują się wszystkie treści, opisy usług, wezwania do działania oraz inne przydatne dla użytkownika treści, mogą wcale nie pomóc w temacie promowania takiej strony na 3 różne słowa kluczowe. Zwłaszcza jeszcze gdy nie ma nawet funkcjonalności kotwic a same treści są bardzo krótkie?

Potem dopiero zaczyna się rzeźbienie, dodawanie podstron, rozbudowa treści i finalnie zdziwienie klienta “aż tyle?!”. Gdyby firmy tworzące strony nauczył się, że SEO to nie śmierdzące jajko którym trzeba zająć się jak najpóźniej a bardzo ważny element który należy omówić jeszcze na etapie koncepcyjnym samej strony świat były piękniejszy.
No i samo linkowanie wewnętrzne to dla większości storn obecnie klucz do sukcesu. Szczególnie linkowanie między artykułami, dobór anchor textów czy dostępność treści.
Tak, linkowanie wewnętrzne jest najczęściej spotykanym przeze mnie błędem.

To może trochę z innej beczki, w ramach ciekawostki – z jaką najdziwniejszą funkcjonalnością strony, która wywołała uśmiech na Twojej twarzy, się spotkałeś?

Uśmiech? W kwestii “podziwu” na prawdę spodobało mi się menu na stronie głównej Google.pl. Te 9 kwadracików w lewym górnym rogu. Według mnie ktoś na prawdę miał głowę na karku.
W skrócie:
Masz włączony JavaScript (czyli jesteś człowiekiem) – klikasz w ikonę i dostajesz popup z linkami do usług. W kwestii UX – 10/10.
Nie masz włączonego JavaScript? (czyli potencjalnie jesteś robotem) – klikasz w ikonkę i zostajesz przeniesiony na dedykowaną podstronę, gdzie znajdują się linki do konkretnych usług. Oczywiście podstrona w niemal czystym HTML. Brak JS nie przeszkadza w jej przeglądaniu. UX – 10/10.
A co się dzieje z punktu widzenia robota? Z jednej strony ma w kodzie linki zawarte w popup, ale gdyby jednak (ten robot) stwierdził, że nie będzie brał pod uwagę ukrytych linków, to może przejść na podstronę która działa trochę jak HTMLowa mapa strony. No i okazuje się, że da się zrobić dobre linkowanie wewnętrzne!

Jeżeli chodzi o uśmiech politowania, to naturalnie też taka sytuacja się zdarzyła. Nawet opisałem ją kiedyś na swoim sełowym blogasku (tutej). Chodziło przypadek gdy firma stwierdziła, że ŚWIETNYM pomysłem będzie umieszczenie w górnym menu linku Oferta. Problem zaczynał się jednak po najechaniu na ten link. Pojawiała się tabelka? Rozbudowane menu? Pod menu? Ogólnie coś, co pozwalało dostać się do – jeżeli dobrze pamiętam – 300 albo 350 kategorii/podkategorii.
I byłoby to fajne rozwiazanie gdyby nie to, że działało to źle, sprawiało, że strona główna była praktycznie nie wykorzystana, duplikowało to nawigację pojawiającą się w kategorii… I jeszcze przepychaliśmy się telefonicznie. Oni mówili, że to ŚWIETNE pod kątem UX(!), że już o SEO nie wspomnę. Dobrze, że na makiecie się skończyło. Wdrożona została dużo lepsza wersja menu.

Jeżeli jednak chodzi coś na prawdę zabawnego, to jeszcze jako początkujący adept SEO pracowałem przy projekcie który miał być porównywarką telefonów komórkowych. Stronę pisali “”””programiści”””” z Pakistanu czy też innego *stanu. Nigdy wcześniej, nigdy później i prawdopodobnie nigdy więcej nie zobaczę TAKIEJ choinki złożonej z if’ów. Było ich może z 500, może z 1000. Nie muszę chyba wspominać jak to “””działało”””? Śmiechom nie było końca.

Czy uważasz, że warto już teraz wdrożyć szyfrowane połączenie HTTPS? Oczywiście rozpatrujmy temat pod kątem pozycjonowania. Serwisy, w których użytkownicy wpisują wrażliwe dane, niepodważalnie powinny posiadać takie zabezpieczenia.

Bezpieczeństwo w sumie ważna rzecz. Znam takich co temat pokpili a potem na branżowych (nie SEO) serwisach pojawiały się długie, aktualizowane przez 2 albo 3 miesiące telenowele. Inna sprawa, że HTTPS nie zrobi za nas backupu lub nie znajdzie sensownego administratora strony/serwera. Nie załata też dziur w oprogramowaniu. Zawsze jednak jest to jakiś tam punkt dla nas pokazujący, że dbamy o użytkownika.

Z SEOwego punktu widzenia jednak mocno zastanowiłbym się czy wdrażać HTTPS dla całej strony. Wdrożyć go dla koszyka czy formularza zamówień jest spoko, bo to jest element nie widoczny dla Google.
Jeżeli jednak całą witrynę wrzucimy za HTTPS, to musimy to zaplanować za wczasu, bo w zasadzie z technicznego punktu widzenia niewiele będzie się to różniło od przenoszenia na zupełnie nowy adres. Jeżeli zrobimy coś źle – na przykład przekierowania, gdzieś przytniemy dostęp GoogleBotom – to nasza strona wyleci z indeksu i miejmy tylko nadzieję, że na krótko.
Warto skalkulować to ryzyko. Tu na przykład pewna strona przy przenosinach z jednego adresu na drugi coś zrobiła źle…

1

Jak istotna według Ciebie jest rola treści na stronie dla pozycjonowania? Nie mam tu na myśli artykułów na blogu. Chodzi o teksty na podstronach przystosowanych do pozycjonowania konkretnych usług lub produktów. Niektórzy wypowiadają się, że powinniśmy dodawać minimum 300 słów, a inni wspominają o minimum 500 słowach. Oczywiście z odpowiednim natężeniem słów kluczowych.

To może odpowiem obrazkiem? Zaznaczam, że nie mówimy tu o mieście pokroju Wieliczki czy Sosnowca a raczej o duuużo większym mieście.

2

Zabawa z tym klientem dopiero się zaczęła – żeby nie było jakiś tutaj heheszek, że strona w sumie dalej w kosmosie. Nie ma tam także jeszcze żadnych linków. Tylko treści które zostały nieco poprawione.
W kwestii długości – nie mam pojęcia jakiej długości są te treści. Mają taką długość, żeby nie zanudzić użytkownika a wręcz go zachęcić do skorzystania z usług. Nawet jakieś wezwania do działania się znajdą. Szczerze mówiąc nawet nie badam text/html ratio. Może to oznaka mojej słabości/braku profesjonalizmu i jako jeden z nielicznych tego nie robię? Nie wiem. Wiem tylko, że mi to nigdy nie było do niczego potrzebne.

Mam też taki pro tip dla wszystkich tych którzy piszą na strony teksty na 500zzs, 300zzs, 1500zzs itp – robiąc cały czas to samo wpadacie w schemat działania. Schematy mają to do siebie, że po znalezieniu wzorca ich tworzenia można dojść po nitce do kłębka.
Teraz się będę chwalił! Dzięki temu założeniu, do tej pory – mimo, że nie działałem nigdy w zgodzie z jakimiś tam łajt hetami czy blek hetami, nie uraczył mnie swoją obecnością pingwin czy panda. Raz dostałem tylko bana bo się pochwaliłem publicznie (na blogasku), że jedną stronę linkowałem rotacją. Ale szybko mi i tak domenę odbanowali (3 dni). A mówię tu też o klientach agencyjnych których miałem pod opieką.
Ja zawsze robię tak – daję tekst do napisania copywriterowi a potem go sobie “obrabiam” pod swoje potrzeby. Jeszcze się na tym nie przejechałem.

I tak – przygotowanie treści dobrych pod SEO jest bardzo ważne. Ale patrzenie też na treści tylko pod kątem SEO jest totalnie krótkowzroczne. No bo co? Moja treść pojawi się w Google na #1, użytkownik wejdzie i co dalej?

Jak Twoim zdaniem słowa kluczowe w domenie np. serwis-komputerow-krakow.pl lub hurtownia-opakowan-warszawa.pl przekładają się na skuteczność pozycjonowania strony w wynikach organicznych?

Kiedyś, ah, kiedyś to były czasy. EMD i sky is the limit. Teraz trochę się sprawy pokiełbasiły. Słowa kluczowe w domenie – z moich obserwacji – straciły mocno na znaczeniu. Nie znaczy, że nie mają już ogóle znaczenia. Po prostu zostało ono mocno zdeprecjonowane. W sumie nie pamiętam nawet kiedy ostatni widziałem domenę ze słowem kluczowym w indeksie. Zawsze tylko jakieś brandy lub brandy połączone ze słowem kluczowym. Chyba tylko branże usługowe – hydraulicy, złote rączki i inne około budowlane branże mocno wykorzystują dobrodziejstwo EMD. Widać jednak, że i tak “wygrywają” strony dobrze przygotowane i zoptymalizowane. O linkach już nie wspominając.

Czy budowanie zaplecza jest wciąż opłacalne? Jeśli tak, to czy w każdym przypadku (wizytówki firm, sklepy, portale)? Oczywiście mówimy o sytuacji, gdy zwiększamy widoczność na bardziej konkurencyjne frazy.

Czy opłacalne – to zależy. Jest jednak zazwyczaj skuteczne. Jeżeli jednak ktoś myśli, że tworzenie 100 blogów z 5 wpisami z czego każdy wpis ma 1500zzs i tylko w co 3 artykule znajduje się link, jest dobrym pomysłem, to może niech skoczy na fajkę, zagra w Fifę i przemyśli to raz jeszcze.
Czasem zamiast tworzenia stron zapleczowych, lepiej jest kupić używaną domenę. Może ona więcej pomóc, niż kilka nowych zaplecz.
Warto też rozważyć, czy zamiast ładowania się w koszty domen, hostingów i treści nie lepiej skorzystać z istniejących serwisów. Tak, przeprowadzenie działań Content Marketingowych może być bardziej opłacalne. Bo nie dość, że dostarczymy ruch na naszą stronę to jeszcze – chcąc nie chcąc – wzmocnimy naszą stronę. Kasę wydajemy raz, a cieszymy się efektami całkiem długo.

Jakie jest Twoje zdanie na temat pozycjonowania z płatnością od efektu? Czy przy dzisiejszych algorytmach i konieczności pozyskiwania mocnych linków taka forma jest realna? Czy firmy proponujące takie rozliczenie są według Ciebie rzetelne?

Nie ma czegoś takiego jak “zły sposób rozliczania”. Do momentu gdy dwie strony są zadowolone wszystko jest okey.
Niestety jednak, rozliczanie za pozycje czy też za efekt, rodzi bardzo dużo patologii które zazwyczaj są frustrujące dla SEOwca i nieopłacalne dla klienta.

Jeżeli na początku współpracy umówimy się na 5 fraz a klient po 4 miesiącach stwierdzi, że chce wymienić frazę na inną to co się dzieje? Burza. “Dopłać Pan”, “Nie da się bo umowa”, “Nie da się bo strona”, “Nie stać Pana”.
A jeżeli 5 umówionych fraz okaże się nieopłacalnych dla nas? Jeżeli okaże się, że zamiast “hydraulik kraków” mogliśmy zaproponować “wymiana kranu Kraków” albo “pogotowie hydrauliczne kraków”? Pracy mniej dla SEOwca a więcej telefonów do naszego klienta. No ale nie będziemy tak promować strony bo umowa i kary umowne.

A w takim abonamencie? Mówimy wprost – 3 miesiące i ma być więcej dzwoniącego/konwertującego ruchu na stronie.
I możemy sobie zacząć od longtaila, ściągać ten ruch marketingiem szeptanym, content marketingiem, czy jak sobie chcemy. Nie ma ciśnienia o pozycje bo one i tak będą sobie same rosły i tak. My tylko będziemy ściągać coraz to więcej ruchu. Może nawet jakąś viralową akcję uda się wymyślić i wrzucić na wykop?

Ja zawsze podziwiałem ludzi którzy każdego dnia potrafią przyjść do pracy i robić non stop to samo. A wystarczy trochę zmienić formę współpracy i poprzez zabawę formą zrobić klientowi wynik.
Przyznać się – kto pozyskiwał linki w oparciu o model “za pozycje” poprzez przygotowanie jakiegoś badania czy infografiki?

W jaki sposób, Twoim zdaniem, młode osoby rozpoczynające swoją przygodę z marketingiem powinny pozyskiwać wiedzę? Książki, wpisy na blogach, a może coś innego? Warto zauważyć, że z książkami wiąże się pewien problem. Jeśli nie posługujemy się językiem angielskim, to musimy czekać na polskie tłumacznie. Niestety często po publikacji w naszym kraju dane nie są już aktualne.

  1. Dowiedz się jak najwięcej o tym jak działa Internet. Historia jego powstania od lat 70’ do teraz pozwoli Ci względnie zrozumieć z czym masz do czynienia. Pewnie zainteresują Cię takie zagadnienia jak domena, dns, FTP, WWW, HTTP, Gopher, wyszukiwarka, Google, Yahoo itp.
  2. Stwórz stronę. Ale nie o wszystkim. Niech to będzie strona o Twoim ulubionym zespole, ulubionej książce albo porady do gier. Cokolwiek. Byle nie była to zbieranina różnych treści. Tutaj pewnie poznasz WordPress, HTML, CSS oraz mam nadzieję PHP i MySQL. Przyda się to w późniejszym czasie gdy będziesz chciał na poważnie zabawić się w SEO. Do tego, powinny pojawić się pierwsze pytania typu “jak dotrzeć ze stroną do użytkowników”.
  3. Dowiedz się jak najwięcej na temat działania wyszukiwarki Google. Poznaj jak oni odbierają swoje działania. Dobrym punktem wyjścia będzie ten stary film na którmy jest pewien Pan którego poznasz w pewnym momencie analizy wszystkiego co związane z Google: https://www.youtube.com/watch?v=BNHR6IQJGZs
  4. Jeżeli dowiesz się o co chodzi z Google zabierz się za wertowanie materiałów w sieci. Pomocne mogą okazać się serwisy takie jak NKS, Sprawny.marketing (czytaj od końca), forum Pozycjonowanie i Optymalizacja (także czytaj od końca) ale także planeta-seo.pl gdzie znajdziesz większość blogów/serwisów o SEO w Polsce. Pamiętaj też o grupach na facebooku – tam dostaniesz najświeższe informacje: SEO/SEM Polska lub Nowa Koncepcja SEO.
  5. Gdy przebrniesz przez Polskie źródła, przejdź do źródeł zagranicznych. Przeżyjesz swego rodzaju szok, ale jest on konieczny aby stać się lepszym SEOwcem. Czytaj searchengineland.com, moz.com, searchenginejournal.com lub dołącz do grupy gdzie dostaniesz najciekawsze wpisy z zagranicy: SEO / Content Marketing / UX / GOOGLE BY DJ

Z książkami jest problem. Jest kilka godnych uwagi jak na przykład Wojownik SEO czy SEO, czyli sztuka optymalizacji witryn dla wyszukiwarek, ale ich problemem jest to, że niektóre elementy po prostu się zmieniają i dezaktualizują. Nie ma chyba jeszcze aktualnej książki która brałaby pod uwagę fakt, że reklamy adwords są tylko na górze i na dole wyników wyszukiwania, lub to, że pojawiły się inne zmiany ilościowe w wynikach organicznych.
Aby być ze wszystkim na bieżąco trzeba przeglądać zagraniczne źródła, dużo pytać, i szukać odpowiedzi. Warto też testować i wdrażać na swojej stronie internetowej nowe rozwiązania.
SEO to sztuka zadawania pytań i wyszukiwania na nie odpowiedzi. A to wszystko w ramach przyjętych zasad gry.

Share

Recommended Posts

Comments

  1. Fajny wywiad, ale czytanie popsuł mi fakt, że wszystkie linki nofollow, a sprawny dostał dofollow… 🙂

    • Nofollow narzuca wtyczka. Dofollow wprowadzamy na prośbę gościa, ale jeszcze dziś zmienimy na Dofollow, żeby artykuł był lepszy 😉

      • z ciekawosci ktora ?: ) szukam czegos co da przy wpsie linku wybrac / follow / nofollow 🙂

        Co do podpowiedzi – warto ( przynajmnei jz mojej poerspektywy seo / wedesignera) nie ladowc ludzi w poznawianei worpdresa bo moga sobie zrobic kuku – ilosc hackowanych ostatnio wpkow poraza 🙂 Choc to tez czegos uczy. Lepiej przyuczyc ludzi tworzenia fajnych stronek typu wizytowka w czystym htmlu – zoabcza ze ich optymalziacja zaczyna sie juz na etapie budowy

        • Wcześniej korzystałem z Better WordPress External Links, ale niedawno zmieniłem na External Links. Używam automatycznego dodawania nofollow na wszystkie linki, a gdy chcę dodać follow, to wprowadzam wyjątek.

  2. Mateusz to jest przykładem nienaturalnego linkowania 🙂

  3. Dzięki, Naprawdę dobry wywiad i sporo przydatnych porad.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *